Wkrótce Święta – czas nie tylko odpoczynku (w tym roku niestety raczej krótkiego), ale i ogromnych wydatków. Nie dziwne więc, że banki robią wszystko, żeby sprzedać nam kredyty.
W okresie przedświątecznym banki szczególnie mocno zabiegają o klientów. Wiedzą bowiem, że mało który okres sprzyja wydawaniu pieniędzy jak właśnie Święta. Gdy portfel zaczyna świecić pustkami zaczynamy zastanawiać się skąd wziąć dodatkową gotówkę i natrafiamy na dziesiątki ofert pożyczek. Pytanie: czy naprawdę są tak atrakcyjne, jak twierdzą reklamy?
Powinniśmy chyba zacząć od oferty najmłodszego banku w Polsce, czyli francuskiego Credit Agricole. Bank ten ma długą przeszłość na Zachodzie, w Polsce dopiero zaczyna swoją ekspansję pod tą marką. Wcześniej znaliśmy go pod nazwą Lukas Banku. Co zatem oferują Francuzi? Kredyt prosto liczony, czyli oferta kredytu z przejrzyście wyliczonymi ratami w wysokości 10 zł za każde pożyczone 1000 zł. Oczywiście, nie oznacza to, że koszty kredytu równe są zeru – po prostu bank tak rozłożył spłatę, aby rata była równa.
Z kolei największy bank na polskim rynku, PKO BP, przygotowało promocję Max Pożyczki, czyli swojego najpopularniejszego kredytu. Bankierzy obiecują zerową prowizję (do kwoty 20 tys. zł kredytu) – co jest prawdą, o ile do rzeczonej oferty dobierzemy również odpowiednie ubezpieczenie (które oczywiście kosztuje).
Inne banki mają mniej ciekawe oferty – ale je również warto sprawdzić. Wystarczy, że sprawdzicie nasz ranking, żeby zobaczyć promocyjne oferty.